Jak bardzo empatyczne są nasze psy?

Badanie naukowe, opublikowane w Scientific Reports, potwierdza długoterminowy wpływ poziomu stresu opiekuna na stan jego psa.

Temat emocji psów staje się coraz istotniejszy. Zwracamy coraz większą uwagę na stan emocjonalny psów w trakcie szkolenia, dbamy o dobrostan psów asystujących. Najnowsze badanie, prosto z Nature, potwierdza, że to dobry kierunek!

W badaniu etolożki Liny Roth z Uniwersytetu Linköping w Szwecji, wzięło udział aż 58 psio-ludzkich par. W badaniu wzięły udział zarówno psy „kanapowe”, jak i aktywnie uprawiające sporty. Badaczka postawiła pytania: czy poziomy stresu u ludzi i psów są podobne oraz jakie mogą być główne przyczyny podwyższonego poziomu stresu.  Zbadane zostały poziomy kortyzolu zarówno u psów, jak i ich opiekunów, w różnych porach roku – było to więc pierwsze długookresowe badanie przeprowadzone na ten temat.

Badanie przynosi szereg niezwykle interesujących, choć może naturalnych dla wielu z nas, konkluzji.

Okazało się, że poziom kortyzolu w z każdej par był, niezależnie od okresu badania, podobny.  Oznacza to wprost, że poziom naszego stresu jest odzwierciedlony w samopoczuciu psa!

Analizując, czy poziom aktywności psa ma na tę zależność wpływ, badaczka wykryła, że tak – synchronizacja pomiędzy poziomem stresu psa i właściciela była silniejsza u psów sportowych. Przyczyną tego zjawiska może być większa ilość interakcji pomiędzy takimi psami a ich opiekunami, a także wspólne uczestnictwo w zawodach. Relacja ta jest też silniejsza dla suk niż dla samców, u których poziom stresu ogólnie był na niższym poziomie.

Co ma wpływ na poziom stresu (a co go nie ma)

Badaczka sprawdzając, co może mieć wpływ na poziom stresu, dokładnie zbadała poziom aktywności psów. Jak się okazuje, nie ma on wpływu na ilość kortyzolu we krwi (jedynie wpływa na silniejszą zależność pomiędzy tą ilością u psa i człowieka). Oznacza to, że jeśli zauważamy u siebie i u naszych psów obniżony nastrój,  samo zwiększenie dawki ruchu nie pomoże.

Kolejnym elementem, wziętym pod uwagę, była osobowość psa i właściciela. I o ile nie można wykazać wpływu osobowości psa na jego poziom stresu, to w przypadku osobowości człowieka jest już inaczej. Na wpływ poziomu stresu u psa miały wpływ takie cechy jak neurotyczność (brak emocjonalnego zrównoważenia), otwartość na doświadczenia (tolerancja, ciekawość) oraz sumienność (zorganizowanie, wytrwałość).

Źródło: Scientific Reports

Warto zauważyć, że badanie sugeruje wpływ jednokierunkowy– czyli to nasz stan i osobowość wpływają na stres naszych psów; odwrotny kierunek nie został zaobserwowany. Jesteśmy więc dla naszych psów bardzo znaczącymi emocjonalnymi drogowskazami.

Dobry stres, zły stres (i jak go obniżyć – na dobre)

Stres zazwyczaj kojarzy się nam z czymś nieprzyjemnym, jednak w języku naukowym ta konotacja nie jest jednoznaczna. Nasz poziom stresu może być pozytywny, odczuwalny jako przyjemny i motywować nas do działania – mówimy wtedy o eustresie.

Przekraczając jednak pewien poziom, gdy napięcie staje się zbyt wysokie, przechodzimy w dystres, w którym poziom kortyzolu jest dla organizmu zbyt wysoki i powoduje w nim negatywne skutki. Jakie? Chociażby nadciśnienie, osłabienie organizmu, chwiejność emocjonalną. Długotrwałe pozostawanie w dystresie może już w znaczący sposób wpływać na nasze funkcjonowanie – a jak się okazuje, i na funkcjonowanie naszego psa.

W dzisiejszym świecie jesteśmy tak bardzo narażeni na dystres, że praktykowanie metod, które wspierają obniżenie jego poziomu powinno być dla każdego z nas niezwykle ważne. Teraz, gdy wiemy też, że nasze stany emocjonalne przeżywają z nami nasze psy – jeszcze ważniejsze, bo przecież troszczymy się o nie i często traktujemy jak członków rodziny.

Wśród metod, które ja odnalazłam i które bardzo mi służą, jest praktykowanie uważności i medytacja. Skuteczność każdej z nich ma swoje naukowe umocowanie – serdecznie zapraszam Was wszystkich do otwarcia się na nie – odkąd się z nimi zapoznałam, odczuwam znaczącą i stałą poprawę nastroju!

Jeszcze jedna konkluzja

Do tej pory pisałam o psio-ludzkiej relacji i wpływie stanu psychicznego człowieka na stan psa w raczej metafizyczny sposób. Nie odpłynęłam jednak w świat spirytualny całkowicie, nauka nadal dla mnie jest pierwszym źródłem wiedzy o psach. I niesamowicie lubię te chwile, gdy zmysłowe odczucia i wrażenia znajdują w nauce swoje potwierdzenie. Tak właśnie stało się ostatnio – napisałam artykuł W Psim Lustrze, a wkrótce po tym ukazało się opisane badanie, potwierdzające naukowo zależności, o których w nim pisałam.

Być może to zrządzenie gwiazd… A może zwykły przypadek? …A może to nic dziwnego, że w tym samym czasie i praktycy psychologii zwierzęcej, i naukowcy zaczynają interesować się tymi samymi obszarami, analizując je każdy na miarę swoich możliwości.

Tak czy siak, cieszy, jeśli ścieżki, którymi niekiedy nieco intuicyjnie kroczymy, okazują się słuszne.

Dajcie znać, czy i Wy obserwujecie u siebie podobne zależności i czy macie jakieś własne sposoby na (dy)stres?